Piwo z książęcym rodowodem

Advertisement


Na Dolnym Śląsku piwo warzono dawniej nawet w klasztorach, browary działały praktycznie w każdym miasteczku. Do niedawna funkcjonował jeszcze jeden – we Lwówku Śląskim. Z piastowskim rodowodem, w którym piwo warzyło się tak, jak dawniej, bez użycia chemii i wszystko to można zobaczyć na własne oczy, bo „Browar Śląski” z tradycjami sięgającymi 1209 r. jest, a właściwie był udostępniany turystom. Wielkie wrażenie robiły połyskujące miedzią kadzie, w których warzona była brzeczka – żółta, mętna mieszanina wody, słodu i chmielu. Stąd pompowało się ją do otwartych kadzi fermentacyjnych, gdzie dodawało się drożdży i tak powstało młode piwo, które trafiało do leżakowni – wielkich stalowych beczek – i tutaj dojrzewało. Jeszcze tylko było poddane filtracji i – niepasteryzowane – trafiało do butelek. W krajach zachodnich tak warzy się piwo jeszcze tylko w małych rodzinnych browarach lub browarach klasztornych. Nic dziwnego, że piwo z Lwówka cieszyło się coraz większym uznaniem w świecie. W Lwówku Śląskim można je było kupić m.in. w sklepie firmowym. Niestety na dzień dzisiejszy zaprzestano produkcji i można oglądać jedynie puste, smutne mury tego jakże wspaniałego browaru. A szkoda, bo nigdzie indziej piwo nie miało tak wyjątkowego smaku jak tutaj....

Zwiedzanie dla grup zorganizowanych po uprzednim zgłoszeniu:
tel. 075 647 78 10
Lwówek Śląski,
Browar Ślaski, ul. Traugutta 7
Sklep firmowy:
pon.-pt. 8–20, sob.-niedz.8–16


Zdjęcia pochodzą z serwisu http://wroclaw.hydral.com.pl/


Źródło: dolnyslask.poland.com

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.

Mocny smak Armagedonu

Advertisement


Śląscy biznesmeni po roku starań dopięli swego - stworzyli nową markę piwa

Marek Wyciślok, właściciel składu win "Górna półka" w Imielinie, Andrzej Dusza, właściciel właściciel firmy specjalizującej się w dystrybucji sprzętu gastronomicznego i wdrażania nowoczesnych rozwiązań technicznych dla browarów w Mysłowicach i Jarosław Gibas, twórca portalu nawidelcu.pl postawili sobie za cel ożywienie śląskiej tradycji warzenia lokalnych, charakterystycznych w smaku, piw. Po roku starań, prezentują efekt. Wprowadzają na rynek trzy gatunki złotego trunku: jasne pełne, mocne i ciemne piwo górnej fermentacji. Warzone są one, według oryginalnej receptury, przez krakowski browar Relakspol. Na początek, śląscy twórcy piwa, wyprodukowali 5 tys. butelek.

Zauważyć nazwę
- Długo myśleliśmy o marce, która będzie zauważalna. Najpierw kombinowaliśmy z nazwą Krakauer. Chcieliśmy, by ta marka budziła skojarzenia z niemieckimi piwami. Krakowscy browarnicy byli jednak przeciw takiej propozycji. Aż pewnego dnia, kiedy przygotowywałem wykład uniwersytecki z religioznawstwa o końcu świata zapaliła mi się biznesowa lampka - opowiada Jarosław Gibas. Jak stwierdza, na świecie istnieje wiele stron internetowych poświęconych końcowi świata w 2012 roku. Zastrzeżona już nazwa, jest charakterystyczna i jednocześnie bardzo wieloznaczna. - Prawdziwy Armagedon 2012 będzie wtedy, gdy na śląskim nie będzie meczów Euro - śmieje się Gibas.

Do końca świata
Po stworzeniu nazwy, śląscy piwowarzy rozpoczęli prace nad odpowiednią etykietą. Pierwsza z nich prezentowała na tle wieczornego nieba, jasny piorun i nazwę. Choć była interesująca, nie przypadła do gustu jej twórcom. Powodem tego był fakt, że na półce z innymi piwami nie była dobrze widoczna. Jako że mają doświadczenie w branży winiarskiej, postanowili, że etykieta Armagedonu 2012 będzie wzorowana na etykietach win. Dzięki temu, będzie ona miała inny wygląd niż znajdujące się na tej samej półce konkurencyjne trunki.

A czy na piwie własnej produkcji można zrobić dobry biznes? Birofile (miłośnicy piwnych pamiątek) już czekają, aż na rynku pojawią się etykiety Armagedonu 2012, kapsle, podstawki, kufle, a nawet... resoraki z etykietą śląskiego piwa. Piwo dystrybuowane będzie poprzez internet, a także sieć zaprzyjaźnionych lokali. Są już pierwsi chętni do skosztowania rozkoszy Armagedonu 2012. Zamówienia napływają z m.in. województw: Mazowieckiego i Małopolskiego. Do śląskich piwowarów zgłosił się już także browar Artus, który chce ważyć piwo pod nazwą Armagedon 2012 w... Gdańsku.

Plany twórców nowej marki piwa sięgają daleko w przyszłość. Wiedzą oni już, co się stanie, gdy w 2012 roku nie nastąpi koniec świata. Kolejną tego typu datą jest rok 2033. Zmienią więc nazwę na... Armagedon 2033 i dalej będą produkować własne piwo. Do końca świata. I jeden dzień dłużej.

W "Słowniku wyrazów obcych" Władysława Kopalińskiego czytamy:

Armaged(d)on ostateczna, decydująca walka, bitwa między siłami dobra i zła; przen. wielka, krwawa, wyniszczająca obie strony wojna. Etym. - późn.łac z gr. Har MagedMn 'góra Megiddo (a. góra Karmel), u której stóp rozciąga się dolina Megiddo, pole licznych bitew, miejsce, gdzie odbędzie się, wg Biblii (Apok., 16, 14-16) i niektórych sekt, w Dniu Sądu Ostatecznego, apokaliptyczny bój między narodami'.


Źródło: BiznesPolska.pl

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.

Znow leje sie piwo

Advertisement


"Połczyn” - tak nazywa się piwo, którego produkcja ruszyła właśnie w połczyńskim browarze. Tylko ono warzone jest tu od początku do końca.

Połczyński browar, którego pomieszczenia kilka lat temu opuścił koszaliński BROK, wydzierżawiła czeska firma Brewer. To czwarty producent piwa w tym kraju.

Stara receptura
- Mieliśmy rozpocząć produkcję już w połowie ubiegłego roku, ale rejestracja spółki Brewer Polska sporo się przedłużyła i z jasnym, pełnym piwem "Połczyn” ruszyliśmy właśnie teraz - mówił nam Jaromir Kaczanowski, dyrektor ds. handlowych. - Ta jedna marka jest tu robiona w całości. Warzona jest tradycyjnie i rozlewana na razie tylko do puszek. Chcieliśmy, by jakością przypominało to, które jako pierwsze produkował tu w XIX wieku niemiecki browar Hermana Fuhrmanna. Do produkcji wykorzystujemy wyłącznie wodę ze zdroju. "Połczyn” można już dziś kupić w miejscowych sklepach, w byłym województwie koszalińskim, a także na Górnym i Dolnym Śląsku. W przyszłym tygodniu startujemy na Mazowszu.

Smaczne, bo nasze

Na razie wielu mieszkańców jeszcze nawet nie wie o nowym produkcie. - Kiedyś to my mieliśmy piwo! Ale teraz? Nic nie słyszeliśmy - mówiło nam wczoraj wielu naszych rozmówców. Ale niektórzy już "Połczyn” w sklepach zauważyli. - Jest dobre, nie mam zastrzeżeń. Mąż też powiedział, że mu smakuje. A poza tym to sama przyjemność pić nasze lokalne piwo - powiedziała nam Renata Mazurek z Brusna.
Będzie praca

Spółka Brewer Polska w połczyńskim browarze nieco wcześniej rozpoczęła już rozlewanie kilku innych marek. Brewer Strong, Brewer Pils i dwie marki oryginalnych czeskich piw trafiają stąd na sklepowe półki całej Polski, Hiszpanii, Węgier, Słowacji i Czech. Od nowego roku będą do kupienia we włoskich marketach.

Dziś spółka zatrudnia w Połczynie 50 osób i produkuje 40 tys. hektolitrów piwa miesięcznie. - To na razie 30% możliwości. W przyszłym roku chcemy je podwoić - dodał Krzysztof Lembowicz, dyrektor produkcji. - Wtedy też będziemy zatrudniać ludzi.
Piwo z Koszalina

Koszaliński browar, który ponownie musi liczyć się z połczyńską konkurencją, powstał w 1873 roku i rok później rozpoczął produkcję. Po prywatyzacji w latach 90. XX wieku działał jako spółka Koszalińskie Zakłady Piwowarskie Brok, której głównym udziałowcem był niemiecki koncern Holsten-Breurei AG. Z początkiem nowego tysiąclecia został przemianowany na Browary Brok, by od 2002 roku wejść w skład grupy piwowarskiej Browary Polskie Brok-Strzelec. W 2005 roku browar kupił duński koncern Danish Brewery Group. Dziś moce produkcyjne browaru to 650 tys. hektolitrów piwa rocznie.

Browar Połczyn
Regionalny połczyński browar został założony w 1825 roku przez niemiecką rodzinę Fuhrmann. W latach latach 70. i 80. XX wieku połczyńskie piwo było cenione i znane w całej Polsce. W 1989 roku zniknęło z rynku, by po kilku latach wrócić, ale już pod szyldem Broka, który wydzierżawił pomieszczenia do produkcji. Ostatecznie kilka lat temu wycofał się z Połczyna.


Źródło: GK24.pl

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.

Kufel piwa najnowsza ofiara kryzysu

Advertisement


Coraz mniej Brytyjczyków wypłakuje się nad kuflem piwa w pubie. Jego sprzedaż, wraz z pogarszaniem się sytuacji gospodarczej, spada - podało w poniedziałek Stowarzyszenie Brytyjskiego Piwa i Pubów.

Według danych organizacji, do której należy 98 proc. brytyjskich producentów piwa i niemal dwie trzecie pubów, sprzedaż piwa spadła w trzecim kwartale tego roku o 7 proc., czyli o niemal 161 mln blisko półlitrowych kufli (kufel to jedna pinta - 0,47 l) mniej w porównaniu z tym samym okresem 2007 roku.
W pubach, stanowiących element tradycyjnego obrazu życia w Wielkiej Brytanii, piwa leje się coraz mniej już od lat. Prowadzi to w całym kraju do zamykania tysięcy takich lokali.
Jak podaje wydawany przez stowarzyszenie branżowy kwartalnik "Quarterly Beer Barometer", rzadszemu piciu piwa w pubie towarzyszą jego zwiększone zakupy w supermarketach.
Lecz i tam, i w sklepach monopolowych sprzedaż spadła o 6 proc. między lipcem a wrześniem w porównaniu z analogicznym okresem 2007 roku. Spadek jest mniejszy niż w pubach, barach i restauracjach, gdzie piwa sprzedano mniej o 8,1 proc.
"Spadek sprzedaży piwa jest czytelną oznaką pogarszania się sytuacji gospodarczej i ograniczania wydatków przez gospodarstwa domowe" - uważa dyrektor stowarzyszenia Rob Hayward.
Od kawiarnianych ogródków w Paryżu po piwne piwnice Berlina widać, że Europejczycy piją mniej.
Sprzedaż francuskiego szampana spadła o 2,6 proc. w pierwszych ośmiu miesiącach roku - wynika z danych organizacji producentów win CIVC.
Według szefa francuskiej organizacji właścicieli barów Gerarda Laloi sprzedaż piwa spada od stycznia; do września spadła o 12 proc. Laloi wiąże nie tylko z sytuacją gospodarczą, lecz także z wprowadzeniem zakazu palenia, który zaczął we Francji obowiązywać od 1 stycznia br.
W Niemczech sprzedaż piwa zmalała w pierwszym półroczu o 1,7 proc. (o ok. 5 mln l) w porównaniu z pierwszym półroczem zeszłego roku - podał niemiecki urząd statystyczny. W Niemczech jako przyczyny wskazuje się restrykcje dla palaczy, kiepską pogodę latem i wyższe ceny chmielu i słodu.
Konsumpcja piwa wykazuje na świecie stałą tendencję spadkową od ponad 10 lat. Eksperci przypisują to większej świadomości zdrowotnej społeczeństwa.
Zdaniem brytyjskiego stowarzyszenia problem pogarsza akcyza. Ostrzega ono, że w najbliższych trzech latach z jej tytułu może wpłynąć do skarbu państwa mniej o 1,2 mld funtów.
W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii zamknięto ponad 1400 pubów - podaje konsumencka organizacja prowadząca kampanię na rzecz tradycyjnych pubów i tradycyjnego angielskiego piwa "ale".
Część brytyjskich parlamentarzystów obawia się jednak, że malejąca sprzedaż piwa w pubach wywrze odwrotny skutek - ich właściciele powrócą do stosowania promocji, zachęcających do pijaństwa.



Źródło: PAP

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.

Grilluj zdrowo

Advertisement


wykop.pl
Ziołowe marynaty do mięsa nie tylko poprawiają jego smak. Naukowcy z uniwersytetu stanowego w Kansas udowodnili, że zapobiegają także tworzeniu się związków rakotwórczych w mięsie.
Jakoś rzadko kojarzymy sobie niedzielnego grilla przy piwku i tłustej karkówce z tzw. zdrowym żywieniem. A okazuje się, że jedzenie z rusztu może być naprawdę zdrowe. Musisz tylko pamiętać o paru sprawach. Po pierwsze, wybieraj mięso i inne produkty, które są ubogie w tłuszcz, za to zawierają wartościowe białko, witaminy i minerały. Ot, choćby ryby, chude mięso kurczaka i indyka, także warzywa. Po drugie, marynuj jedzenie przed położeniem na grilla. Nie chodzi tylko o to, aby było smaczniejsze i bardziej miękkie. Naukowcy z uniwersytetu stanowego w Kansas, pracujący nad projektem Food Safety Consortium ustalili, że marynaty zapobiegają tworzeniu się związków rakotwórczych w jedzeniu. Najbardziej szkodliwe są dwie substancje, aminy heterocykliczne (HCA) i policykliczne węglowodory aromatyczne (PAH). Powstają one w chwili kontaktu jedzenia (dłuższego niż 4 minuty), zwłaszcza zaś tłustego mięsa z wysoką temperaturą (powyżej 178 stopni). Naukowcy z Kansas odkryli, że zioła takie jak bazylia, mieta, rozmaryn, tymianek, oregano i szałwia (a więc te często używane w marynatach) obniżają znacznie (co najmniej w 30, a nawet w 100 procentach) poziom HCA.
Aby dodatkowo obniżyć ryzyko tworzenia się rakotwórczych wolnych rodników podczas grillowania należy:
- dokładnie czyścić ruszt;
- usuwać nadmiar tłuszczu z mięsa i ryb;
- używać marynat bazujących na oliwie i/lub soku z cytryny.
- unikać grillowania na wysokim płomieniu, gdyż w spalonym mięsie najszybciej wytwarza się szkodliwe HCA;
- nie trzymać jedzenia za długo na ruszcie.
- używać wyżej wymienionych ziół w marynatach. Łodygami rozmarynu można też zastąpić patyczki do szaszłyków


na podstawie bbq.about.com/od/grillinghelp

Spodobał Ci się ten artykuł?
Podłącz się do naszego kanału RSS , a najnowsze wpisy trafią wprost do Twojego komputera.